Szwecja
poniedziałek, 01 sierpnia 2011 22:27

Coraz bliżej domu

Na śniadanie w Hotelu Radiologicznym zdążyliśmy w ostatniej chwili - nie zauważyliśmy czytelnych informacji w języku norweskim, że poza weekendami serwowane jest tylko do godziny 9:30. Do bufetu dotarliśmy o 9:35 i w błyskawicznym tempie sprzątnęliśmy ze stołów to, co jeszcze na nich pozostało. Nie zwlekając zbyt długo ruszyliśmy w stronę Goteborga.

W kieszeni pozostała nam tylko jedna moneta pięciokoronowa, toteż niemałym zaskoczeniem było, gdy na granicy kazano nam zapłacić 20 koron za przejazd autostradą. Nasze karty kredytowe niestety nie działały w automatycznych bramkach, więc przejechaliśmy bramki na czerwonym świetle, by nie tworzyć kolejki, po czym Michał wrócił się do jedynej budki, w której siedziało dwóch znudzonych Norwegów. Po długich negocjacjach udało się zamienić 300-koronowy mandat na opłatę uiszczoną w euro, które zostało nam jeszcze z Finlandii.

Do Goteborga dotarliśmy wczesnym popołudniem. Zostawiliśmy rzeczy w hotelu i ruszyliśmy w miasto. Nie zachwyciło nas specjalnie - chyba podczas tej podróży widzieliśmy dużo ładniejszych miejsc. Zgodnie stwierdziliśmy, że trochę pozbawione jest jakiejś charakterystycznej atmosfery. Dzień zakończyliśmy oglądając miasto i zachód słońca z wielkiego diabelskiego młyna stojącego w porcie. Po powrocie do hotelu uraczyliśmy się jeszcze norweskim piwem, które zostało nam z zakupów w Mo i Rana.

Centrum Goteborga
Ogród różany
Główny plac miasta
Pomnik - zapewne Gustawa, Adolfa, lub Gustawa Adolfa
Gotaplatsen
Miasto widziane z diabelskiego młyna
Miasto widziane z diabelskiego młyna
Okolice portu
Diebelski młyn

 
wtorek, 02 sierpnia 2011 14:42

Ostatni poranek na obczyźnie

Po dość obfitym śniadaniu w hotelu Slotskoggens spakowaliśmy swoje rzeczy i ruszyliśmy w stronę Karlskrony, zahaczając jeszcze o muzeum Volvo - siedziba koncernu znajduje się pod Goteborgiem. Muzeum jest warte obejrzenia dla wszystkich maniaków motoryzacji. W kilkunastu salach można prześledzić historię samochodów szwedzkiej produkcji, zaczynającej się w 1927 roku.

W tej chwili do Karlskrony mamy jeszcze  225 kilometrów. Prom do Gdyni wyrusza o 21. Powinniśmy zdążyć jeszcze zjeść obiad.

 
środa, 03 sierpnia 2011 00:47

Powrót

To już ostatnia noc w podróży. O 21:00 wypłynęliśmy z Karlskrony. W tej chwili jesteśmy gdzieś pośrodku Bałtyku. Prom Stena Spirit przybija do Gdyni o 7:30. Wieczorem dobijemy do Warszawy. Dzięki za wytrwałość w czytaniu postów :)

 


033.jpg
Forum podróżnicze